Siedziałam na łóżku w moim apartamencie
hotelowym z laptopem na kolanach.
Przeglądałam wiadomości od fanów na
Twitterze i (udawałam) słuchałam mojego menadżera - George'a Wisley'a.
George był brodatym Brytyjczykiem (BB, tak
jak te kremy), który aktualnie przechodził naprawdę burzliwy kryzys wieku
średniego.
- Dziś wieczorem mamy koncert na Ullevaal Stadion, a
jutro o 19:45 startuje nasz samolot do Nowego Jorku. - mówił tym swoim dziwnym
głosem.
Czasami zastanawiam się, czy próbuje w ten
sposób być uwodzicielski. Mam na myśli mówienie w ten sposób.
To znaczy, mam nadzieje, że nie, bo to by znaczyło, że próbuje mnie uwieść. Byłoby to co najmniej obrzydliwe, biorąc pod uwagę, że ten hagridowłosy ma jakieś cztery dychy.
- W sobotę udzielisz wywiadu dla Good Morning America. - powiedział odrobinę zbyt piskliwym jak dla mężczyznę głosem. - A zaraz po tym masz umówioną "randkę" z Bregje...
- UGH! - przerwałam mu.
Bregje Heinen, modelka oraz (jak się okazuje) niesamowita aktorka. Oficjalnie jest moją dziewczyną, a nieoficjalnie się nienawidzimy.Musiałam się ostro tłumaczyć moim rodzicom, kiedy komentowali moją "seksualność", podczas wspólnego Bożego Narodzenia.
- Kochanie, uspokój się. - powiedział lekko rozdrażniony George. - Dobrze wiesz, że media uwielbiają twój homoseksualny związek z Bregje. Za każdym razem, gdy gdzieś się razem pokazujecie, o niczym innym nie mówią, więc... - urwał, gdy spiorunowałam go wzrokiem.
- Ale ja nie jestem lesbą! - warknęłam.
- Nikt tak nie uważa. - powiedział na ponów piskliwym głosem brodacz. - Według opinii publicznej jesteś biseksualna.
- Ale ja nie jestem biseksualna!
George wymamrotał coś pod nosem i niewątpliwie było to coś bardzo obraźliwego na mój temat.
...Pedał.
- Dobrze. - mruknął odrobinę głośniej. - Nie chcesz być z Bregje, nie ma sprawy. Zwolnimy ją. - twarz George'a zrobiła się czerwona jak burak. - Mediom powiemy, że zdradziła się z jakąś inną modelką podczas fashion week'a, czy coś w tym stylu.
Bardzo chciałam być w tej chwili usatysfakcjonowana, ale nie mogłam.
Nie mogłam, bo wiedziałam, że mój los leży w brudnych łapach tego zboczonego frajera, a ja nie mogę nic na to poradzić.
Tym bardziej, że jego na pozór debilne taktyki wniosły mnie na szczyt.
- Myślę, że to może wzbudzić sensacje. Zaczną się domysły, kim jest ta trzecia...
Oczy George'a nagle rozbłysły.
- Ale nie każesz mi ściąć włosów i przefarbować się na blond, prawda? - wyrwałam go z jego krainy marzeń.
- Skąd! - powiedział jakbym zarzuciła mu coś doprawdy nieprzyzwoitego. - Te kasztanowe, kręcone włosy to nasz znak firmowy.
Westchnęłam rozirytowana i wzruszyłam ramionami w geście poddania.
Wróciłam do mojego wcześniejszego zajęcia - przeglądania wiadomości na Twitterze.
Ku mojemu ogromnemu zaskoczeniu, (chyba po raz pierwszy w życiu) było więcej wiadomości miłych (w miarę), niż haterskich.
W liście najpopularniejszych tematów, na pierwszym miejscu był #FlorenceRockOslo. Uśmiechnęłam się sama do siebie.
Już chciałam kliknąć, aby przeczytać Tweet'y z danym hashtag'iem, gdy coś innego zwróciło moją uwagę.
Dostałam prywatną wiadomość....
Od kogo?
Czyżby znów Megan (Trainor)?
Kliknęłam ikonę "wiadomości" i...
Kojarzycie to uczucie, że oczekujecie czegoś, bo wydaje się wam oczywiste, że właśnie to się stanie, a tu dupa, nie mieliście racji?
To był właśnie TAKI moment.
Kliknęłam na wiadomość.
Przeczytałam ją.
COOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOO?
- George, mógłbyś dać mi chwilkę? - zapytałam, przerywając mu kolejną mowę. - Chciałabym, żebyś coś zobaczył.